Złota polska jesień?
Thursday, October 18, 2007Z powodu genialnej pogody i w sumie potrzeby ruchu wybrałem się dziś na mały przejazd rowerem po przedmieściach. W sumie zaliczyłem tylko jedną dzielnicę, ale to wystarczyło, by zobaczyć jakże inna ona jest niż to do czego byłem przyzwyczajony.
Lecz najpierw niedaleko mojego akademika napotkałem dziwną kontrolę drogową, która najpierw wyglądała jak sprawdzanie wozów w poszukiwaniu np. rabusiów. Okazało się, że przyczyna byla o tyle bardziej prozaiczna, co dla mnie niewyobrażalna - władze Oxfordskiego regionu przeprowadzały ankiete wśród kierowców na temat dróg właśnie. A co najlepsze, na ankietę ‘zapraszała’ policjantka - oni naprawdę się zatrzymywali i rozmawiali z tymi ankieterami. I nie słyszałem żadnego słowa na F. Ciekawe jakby to wyglądało u nas - nie dość, że wszyscy by się spieszyli, to jeszcze słowa na K lały by się szerokim strumieniem. Poza tym Oxfordscy ankieterzy mają literówke na tablicy informacyjnej, ale mniejsza o to.
Jadąc dalej dojechałem bodajże do Marston, i jeśli się nie mylę to jest tak nazywa się to osiedle domków (nawet w wawie nie byłem dobry z nazw ulic wiec…). Wygląda to dość ładnie, a miejscami bardzo ładnie. I jest okropnie cicho, dzieci prawie wcale, a większość ogródków stanowi albo parking (co ciekawe wiele osób posiada 2 auta), albo zamiast trawy jest żwir/tłuczek czy inne formy drobnych kamieni. W sumie wygodne, nie trzeba kosić. No i kolejny raz zadziwia mnie jak nisko mają okna na pierwszym piętrze. A ponad to niektórzy nie mają wogóle firanek czy zasłon. Ekshibicjoniści po prostu.
A rower fascynuje mnie coraz bardziej, że to wogóle jeździ i tak dobrze wciąż mnie dziwi…
Kategoria: Anglia
