Students Way Out

Saturday, October 13, 2007

Pobudka o 7 rano, mycie, golenie, przebieranki i spacerek do Collegu. Tam głodny i zaspany czekam prawie godzinę na otrzymanie karteczki, która będzie potrzebna przy zdjęciu grupowym. Dobrze, że na wygodnych fotelach w Common Roomie wśród ludzi ubranych równie dziwnie jak ja. Następnie zdjęcie indywidualne, jedzenie (minimalistyczne - crossaint i herbata, nie o tym myślałem, gdy mówili, że dadzą nam śniadanie), potem zdjęcie grupowe (bardzo sprawnie swoją drogą nami operowali). Kolejny punkt programu to najważniejsza rzecz - czyli matrykulacja.

Dużo wycieczek w togach przeszeło dziś przez Oxford, i to nie tylko z naszego Collegu. Matrykulacje odbywają się w Sheldonian Theatre w iście fabrycznym tempie, jedna grupa wchodzi, druga wychodzi, a cała ceremonia sprowadza się do wkroczenia ‘ważnego człowieka’, kilku ukłonów i machnięć czapkami, oraz kilku słów po łacinie, trochę więcej po angielsku. Nie żebym był zawiedziony. Atmosfera była konkretna, ubiory identyczne, a obsługa bez wpadek. Tylko pogoda była średnia. Mimo wszystko zwyczaj jest wg mnie bardzo fajny. No i dopiero teraz zostałem oficjalnie studentem - ze wszystkimi nakazami i zakazami włącznie. No to jazda.

Kategoria: Anglia 

(cc) 2007-2009 Marek Foss.