Śniadanie Mistrzów
Friday, September 28, 2007Dziś w końcu poszedłem do Tesco. Na mapie wydawało się, że to drugi koniec miasta, a okazuje się, że tylko około 15 minut spacerkiem. Ponad to po drodze jest wiele interesujących miejsc, z hinduskim sklepem z różnościami włącznie - tam chyba zaopatrzę się w jakieś dodatkowe kuchenne przedmioty. Znalazłem polski sklep i restaurację z cokolwiek wieloznacznym sloganem ‘Vodka Specialists’. Na tej ulicy (Cowley Road) jest też kilka sklepów z rowerami, ale 65 GBP za stalowego kloca, który to podobno rozchodzi się jak ciepłe bułeczki ale nie koniecznie ze sklepu, tylko z postoju, i nie za twoją zgodą, lecz złodzieja, to wg mnie jeszcze odrobinę za dużo. Poza tym tu jest mroźno w powietrzu, sam się dziwię tym ludziom, że oni tak na tych rowerach jeżdżą.
Interesującym było widzieć jak im bliżej tego Tesco, tym więcej dziwnie wyglądających osobników się poruszało, w sensie tubylczym. Samo Tesco takie jak u nas, tylko produkty na półkach zupełnie inne, lepsze trochę (nawet półeczka z polskimi rzeczami była, tam zaopatrzyłem się w ten sam pasztet, który przywiozłem ze sobą, tylko opakowanie w ichniejszym dialekcie było). No i Polacy też tam kupują, wogóle Polaków tutaj jest sporo, wcześniej spotkałem w kawiarni polską kelnerkę (która swoją drogą akurat popsuła kasę).
Paragon jak widać nie jest za długi, ani za krótki - taki w sam raz. I niby wszystko tanie jest, ale w sumie to wyszlo trochę. Ale jutro Śniadanie Mistrzów pełną gębą - pasztet + pomidory. I już nawet mam czym pozmywać naczynia. A paluszki rybne po przeliczeniu to nawet kosztują tyle co u nas. Będę tam chodził częściej, to pewne.
Kategoria: Anglia
