Prawie robi różnicę

Wednesday, October 10, 2007

Dzisiaj chciałbym zacząć nowy motyw na tym blogu, ponieważ zebrało się trochę fot, które nie pasują nigdzie, ubrałem je w jeden set, którego przewodnim motywem są te małe różnice. Poza tym wczoraj byłem na powitalnej kolacji, jej głównym celem było zapoznanie nas z naszymi Senior Mentorami. Okazuje się, że moim mentorem jest Master Collegu, czyli taki najważniejszy tam osobnik. Np. jego rolą było uderzenie młotkiem w stół i odmówienie modlitwy. Poza tym rozmawiałem z nim wcześniej, gdyż taki zwyczaj tutaj panuje, że z Masterem Collegu należy się spotkać i pogadać - 10 minut dokładnie. Szczęśliwie jest on bardzo sympatyczny i rozmowny.

Angielskiej kuchni nigdy nie zrozumiem, szczególnie po doświadczeniach z zupą z marchwii i pomarańczy, ale to co nam zaserwowali wczoraj było hmm, dziwne. Najpierw średnie spaghetti, potem kawałek kurczaka na zielonej fasolce, a na koniec niezbyt słodka babeczka polana przesadnie słodkim budyniem. To była ich koncepcja posiłku z trzech dań. Nie było to złe, ale daleki byłbym od mówienia o niebu w gębie.

Wczoraj miałem też 3 wykłady, tak więc znam już wszystkie swoje przedmioty. I szczęśliwie każdy z wykładowców jest równie dobry. A przynajmniej tak wygląda. Facet od Information Retrieval w ciągu 3 godzin wyłożył materiał obejmujący około 100 stron różnych tekstów, więc mam sporo czytania do zrobienia. Na Intelligent Systems główną księgą bedzie 1000-stronicowa AIAMA, którą chociaż w 1/4 powinienem przerobić (oba kursy IS1 i IS2 obejmą 50% tej książki, wiec rachunek jest prosty). A no i zrobiłem pranie. Wszystkiego.

Kategoria: Anglia 

(cc) 2007-2009 Marek Foss.