Koniec.
Sunday, August 03, 2008It is done…
To już jest koniec. W piątek oddałem prace magisterską, wydaje mi się, że nieźle wyszła. Powstał z niej mały semantyczny serwis GetSemantix.com, który mam nadzieje będzie rozwijać się dalej. Dzięki niemu możemy wkleić dowolny tekst (narazie tylko angielski) i otrzymamy streszczenie (najistotniejsze zdania), tagi i troche wadliwie jeszcze działające - kategorie. Kicia skończyła pracę we wtorek, mieliśmy super piknik na naszym ostatnim lunchu. Pożegnałem się też z moim Instytutem, który tak bardzo mi pomógł podczas pisania pracy. Szczególnie za pomocą genialnych i darmowych lunchy. Chicken Mayo Ciabatta + zimna Cola to jest to :)
Pakowanie nas trochę przerosło i okazuje się, że pomimo zakupienia 15kg nadbagażu, zostawiamy po sobie naszym landlordom 2 duże pudła wypełnione po brzegi. W sumie i tak bedziemy tu wracać na chwile na rozdanie dyplomów (oby wszystko poszło dobrze z moją magisterką), więc odbierzemy. Jutro odlot z Luton, i oczywiście, Oxford żegna nas dzis wielką i długą ulewą. Typowe w sumie. Jeśli chodzi o pogodę, w tym kraju nie ma co liczyć na tygodnie lata. I naprawdę ciężko się do tego przyzwyczaić. Ile razy zmokłem tutaj, to chyba nigdy przez całe życie.
Ale przyznać muszę, że odjeżdżać bedę trochę smutny, bo fajnie tu było. Studia były ciężkie, ale przynajmniej czuło się ich sens. Ludzie byli różni, ale kilku osób nie zapomnę i myślę, że kontakt także się nie urwie. Lecz najważniejsze, to jakiej nabraliśmy perspektywy. Szczególnie po tym jak Kicia zabrała mnie do Berlina i po niezliczonych wizytach w Londynie, widzi się jak mimo wszystko “inaczej” jest np. w Warszawie. Ciekawe, jaki kulturowy szok przeżyjemy wracając. Każdemu polecam wyjazd, ale nie jako turysta, tylko na chociaż 2 miesiące, pożyć, pomieszkać i zgłębić inne społeczeństwa. Inaczej się potem na wiele rzeczy patrzy. Choćby praca - tutaj pracodawca ma naprawde szacunek do pracownika, i nawet jeśli się nie lubią, to nie ma wywierania presji o zostawanie po godzinach czy patrzenie krzywo na robienie sobie przerw. Tutaj jest po prostu lunch, i ok. 13 ludzie maja godzinę przerwy. A o 17.30 z pracy się wychodzi. I tyle.
Reasumując, bardzo fajny rok. Wracam i technicznie nadal jestem studentem Oxa. Ale teraz już czas zacząć myśleć o używaniu tego wszystkiego, czego mnie nauczyli. Mam nadzieję, że powstanie coś fajnego. W sumie to nawet nie wątpię, że kiedyś tak się stanie. Oby prędko :)
Kategoria: Anglia
