Dzień jak co dzień

Wednesday, October 24, 2007

Dawno nic nie pisałem, ale uczelnia zaczyna się rozkręcać i praca wre. Coraz więcej do zrobienia i coraz częstsze terminy. Ciekawy zwyczaj tu mają, gdyż każdy przedmiot ma ćwiczenia, a przeważnie na tydzień przed otrzymujemy zadania, które trzeba rozwiązać i złożyć przed tymi zajęciami. Coś jak wejściówki, tylko robione w domu. W sumie koncepcja bardzo mi się podoba, przynajmniej jest motywacja do systematycznej pracy nie tylko w sile woli i zapale. No i na bieżąco jest się z problemami.

Poza tym dziś zadziwił mnie Mike, nasz cieć akademikowy, gdy na prośbę o wymianę żarówki przyniósł mi całą nową lampę. Dosyć delikatną (coś tam ułamał jak ją montował) ale przynajmniej dobrze świeci. Świetlówka :)

Poza tym jak widać mnożą mi się papiery, drukuję książki, drukuję zadania, drukuję wszystko, do tego coraz więcej post-itów z różnymi rzeczami do zrobienia, kabli niby wciąż tyle samo a jakoś ich gęstość wzrosła i chyba tylko rzeczy w lodówce ubywa, no ale to uzupełniam na bieżąco. Pogoda też chłodniejsza, choć słońce świeci - a z tego co kicia mówiła to w Polsce mroźno.

A i jeszcze jedno - jestem bardzo kontent, że PO wygrało i to dość solidnie, ale co mnie jeszcze bardziej cieszy, to skład sejmu. Nie dość, że tylko 4 partie, to jeszcze w większości ‘normalne’. Jeśli uczą się na błędach (w co w sumie wątpię) to być może to były najlepsze wybory od ‘90 roku, i być może to bedą najlepsze rządy. Jedno jest pewne - to był najlepszy pokaz demokracji od czasów Okrągłego Stołu. Polacy znów pokazali coś. Byle ich ta druga część narodu już nigdy nie przykryła beretem.

Kategoria: Anglia 

(cc) 2007-2009 Marek Foss.